środa, 20 maja 2015

Iskra wyjdzie z Polski?



Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa: "Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie Woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście moje."

Powyższy tekst pochodzi z Dzienniczka św. siostry Faustyny. Od wielu lat myślimy kim lub czym owa iskra jest lub będzie? Najczęściej można spotkać się z opinią że był to Jan Paweł II. Ostatnio pomyślałem o tym jednak całkiem inaczej, a to prawie w przeddzień wyborów na prezydenta RP, już po I turze. Iskrą może być polski polityk. Oto dwoje kandydatów, których nazwałem sobie jako iskrę pozytywną i iskrę negatywną...


ISKRA POZYTYWNA



Grzegorz Braun - chociaż nie przeszedł do II tury wyborów, a wręcz uzyskał bardzo słaby wynik - to jednak otworzył wielu ludziom oczy. Jako jedyny kandydat jawnie i z dumą głosił, że gdy zostanie prezydentem będzie dążył do intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Oczywiście w świeckim, zepsutym świecie takie deklaracje musiały spotkać się z kpiną i nienawiścią do Pana Brauna. Jednak temat intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski powrócił dzięki temu kandydatowi na usta wielu ludzi. Już widać powoli tego owoce: a to jakiś burmistrz ogłasza Pana Jezusa Królem gminy, a to jakiś urzędnik wiesza w swoim biurze obraz Króla Jezusa Chrystusa. Nawet jeśli było to jeszcze przed kampanią, to teraz zaczynają te informację krążyć w sieci. Ludzie kojarzą jak wiele wspólnego mają obecne znaki czasów z akurat teraz wygłaszanymi deklaracjami Grzegorza Brauna. Może zacznie się coś dziać, może Pan Braun jest właśnie tą iskrą?

Jak ważną jest intronizacja Chrystusa niech uzmysłowią nam słowa samego Zbawiciela skierowane do służebnicy Bożej Rozalii Celakównej:

"Oświadczam ci to, Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem."



ISKRA NEGATYWNA (pozornie)



Andrzej Duda. Za parę dni od momentu kiedy piszę ten tekst będzie wiadomo kto został nowym prezydentem Polski. Trwa zacięta kampania wyborcza między obecnie urzędującym Bronisławem Komorowskim związanym z lewicową partią PO, a wystawionym przez Jarosława Kaczyńskiego i partię PiS Andrzejem Dudą. Niestety wybór jest ciężki, bo po żadnym z nich nie można spodziewać się czegoś pozytywnego. Oboje panowie są pro ukraińscy. Dlaczego więc Duda miałby być iskrą wychodzącą z Polski, w dodatku negatywną i w dodatku pozornie?

Pan Duda jest wydelegowany przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Sprawą honoru dla prezesa PiSu jest wyjaśnienie i dokończenie sprawy smoleńskiej, czyli dojście sprawiedliwości i prawdy dotyczącej zamachu z 10 kwietnia 2010r. w którym zginął brat Jarosława, prezydent Lech Kaczyński. Rządy zarówno Komorowskiego jak i Dudy są bardzo niebezpieczne dla Polski pod względem wojny z Rosją, obaj panowie bowiem są antyrosyjscy i wspierają Ukrainę. Jednak o ile za panowania Bronisława Komorowskiego udało się nie sprowokować dostatecznie prezydenta Rosji Władimira Putina, o tyle już sama wygrana człowieka wydelegowanego przez Kaczyńskiego może znacznie pogorszyć stosunki między Polską a Rosją. Wygrana Dudy może przyspieszyć wojnę, która wydaje się być nieunikniona. Proroctwa, Pismo Święte, a przede wszystkim logiczne wnioski z obserwacji sytuacji na świecie na to wskazują.

Dlaczego więc nazwałem Dudę pozornie negatywną iskrą? Ponieważ jeśli i tak III Wojna Światowa musi wybuchnąć aby spełniały się słowa Apokalipsy, to rola takiego przywódcy Polski, takiej "iskry" zapalającej lont do wybuchu wojny - jest usprawiedliwiona i przyspieszy spełnienie się proroctw, po prostu spowoduje ich wykonanie się, a tym samym szybszy powrót naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Przyznaję, że z początku nie wiedziałem jak zagłosować w II turze. Żaden z kandydatów nie wydaje mi się uczciwy. Jednak gdy wypisałem sobie na kartce za i przeciw postanowiłem wybrać Dudę, mimo iż Polska będzie wtedy bardziej zagrożona. Jednak dążenie do sprawiedliwości ws. Smoleńska rozumiem całkowicie i myślę że to też podoba się Panu Bogu. Ciche rozkradanie Polski przez Pana Komorowskiego i jego współpracowników może jest gorsze od otwartej, oficjalnej, zbrojnej wojny - bo Polski ponoć, jak wiemy z afery taśmowej - już nie ma. Wybór między osobą która pozostawia kwestię aborcji społeczeństwu, a osobą która przed egoizm ludzi przedkłada prawo Boże też wydaje mi się prosty. I chociaż nie ufam Dudzie i PiS'owi - wybór na kogo zagłosuje oprzeć mogę na deklaracjach. No i wreszcie Komorowskiego nie popierają najlepsi kandydaci, którzy odpadli niestety w I turze, tj. Braun, Kowalski i Kukiz.

Jest bardzo możliwe że chodzi o zupełnie inny sens iskry. Jednak dlaczego by nie pomyśleć o zupełnie innej alternatywie, nieco niespodziewanej? A może jednak to nie polski polityk, np. ksiądz Natanek który także dąży do intronizacji Chrystusa na Króla Polski? Albo może jeszcze ktoś inny? Zapewne dowiemy się z biegiem czasu, niekoniecznie tu na ziemi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz